Kolejka EKD
Ponieważ liczba ludności Włoch stale rosła, w 1934 roku doprowadzono tu bocznicę Elektrycznej Kolei Dojazdowej, potocznie zwanej kolejką EKD.

EKD była przed wojną własnością belgijsko-polskiego towarzystwa i nie miały nic wspólnego z PKP.

Według jej przyjazdów i odjazdów, można było ponoć regulować zegarki. Spotykali się tu codziennie niemal wszyscy mieszkańcy Włoch. Zarówno ci dorośli, jak i ci mniejsi, jeżdżący do szkoły.

Konduktorzy kolejki EKD ubrani byli w mundury ciemnobrązowe z błyszczącymi guzikami, z górą wykrojona w stylu surduta. Nosili czapki o okrągłym denku. Byli w każdym wagonie, a funkcje kierownika pociągu pełnił konduktor wagonu motorowego.

Do wnętrza wagonu wchodziło się z pomostu przez dwudzielne rozsuwane drzwi i siadało na twardych ławkach, wykonanych z drewnianych listewek przymocowanych do wagonu mosiężnymi śrubami.

Wagony były malowane w ten sposób, że dolna część była ciemnoniebieska a górna kremowożółta. Połączenie tych kolorów dawało bardzo elegancki wygląd.

W okresie lata kursowały specjalne wagony z pomostami bez okien. Miało się wrażenie, że siedzi się na werandzie.

Nagminnym zjawiskiem było wskakiwanie i wyskakiwanie w biegu, co przyprawiało o zawał, co wrażliwszych podróżnych i było zmorą konduktorów. Można było również jechać, trzymając się elastycznego węża przewodu hamulcowego. Inni podróżujący o jeszcze bujniejszej wyobraźni, jechali na zderzaku między wagonami. A kolejka potrafiła rozwijać niezłe prędkości.


Więcej informacji o kolejce EKD na stronie: www.warszawa1939.pl

<<< powrót